UA-48403262-1

PlakatTF15Za nami 10 edycja międzynarodowego festiwalu Tattoofest. Biorąc pod uwagę historię europejskiego tatuażu, czy tradycję konwentów za granicą, można powiedzieć, że to niewiele, ale dla nas zainicjowanie w czasach, gdy w Polsce nie było cyklicznej imprezy, rozkręcenie i konsekwentne rozwijanie festiwalu to spełnienie marzenia, które nie zawsze wydawało się być tak realne. Podziękowania powinny znaleźć się na końcu, ale emocje nagromadzone podczas przygotowań i samego festiwalu są zdecydowanie silniejsze niż zasady. Ogromne podziękowania dla artystów, w tym tych, którzy wspierają nas od samego początku, wystawców, naszych sponsorów i zwiedzających.

Tegoroczna odsłona była wyjątkowa nie tylko ze względu na jubileusz, ale także zmianę lokalizacji. Impreza po raz pierwszy odbyła się na terenie Międzynarodowego Centrum Targowo-Kongresowego EXPO Kraków. To, otwarte w maju ubiegłego roku, jedno z najnowocześniejszych centrów wystawienniczych w Polsce południowej od samego początku kusiło swoimi przestronnymi, utrzymanymi w minimalistycznym stylu wnętrzami, którym klimatu dodają drewniane dźwigary pod sufitem. Bardzo poważna decyzja o zmianie miejsca musiała być gruntowanie przemyślana. Czynników, które na nią wpłynęły było bardzo wiele. Rozstaliśmy się z Chemobudową, którą oswajaliśmy przez 6 lat i znaliśmy od podszewki, na rzecz niemal nowego przedsięwzięcia wymagającego znacznie większego nakładu pracy i czasu, jeśli wziąć pod uwagę jego skalę. Rzuciliśmy się na głęboką wodę mając za oręże nasze wieloletnie doświadczenie organizacyjne, a także tatuatorów, na których możemy zawsze liczyć. Nie bez znaczenia było wsparcie z zewnątrz, z którym pojawiły się firmy Kwadron oraz niemiecka firma Cheyenne. To właśnie dzięki nim mogliśmy realizować nasz plan na zorganizowanie czegoś większego i lepszego niż zazwyczaj. Zmiana lokalizacji, pozwoliła na zaaranżowanie studia tatuażu na powierzchni 2000 m. kw., a co za tym idzie zwiększenie liczby wystawców. Dla przypomnienia i jako świadectwo rozwoju festiwalu można przytoczyć fakt, iż w pierwszej edycji wzięło udział 27 artystów, w ostatniej 270 tatuartystów z Polski, prawie każdego państwa europejskiego, Rosji, USA, Tajlandii, Kolumbii, Hong Kongu czy Korei. Pojawili się nie tylko stali bywalcy jak Victor Portugal, Robert Hernandez, Guil Zekri, Peter Bobek, Jacob Pedersen czy reprezentacja holenderskiego Kynst Tattoo czy węgierskiego Dark Art Tattoo. Rodzima scenę reprezentowali rekordziści jak Tofi czy Jawor, którzy uczestniczyli we wszystkich dotychczasowych edycjach, ale i artyści, którzy dopiero zaczęli swoją przygodę z konwentami i zapowiadają się bardzo obiecująco. Dla mnie prawdziwym hitem tegorocznej edycji był udział Davida Tevenala, Guen Douglas, Davida Côté, Anki Michler zaprzyjaźnionych Koreańczyków Sa Jina i Kay Lee, którzy jako ostatni goście wyjechali z Krakowa 2 tygodnie po festiwalu. W gronie tegorocznych uczestników znaleźli się niesamowici artyści, dzięki czemu każdy fan tatuażu i chętny na wykonanie jakiegoś dzieła mógł czuć się usatysfakcjonowany. Niezmiernie przyjemne jest także to, że tatuatorzy co roku odwiedzający festiwalu, sprowadzają ze sobą nowych artystów, dzięki czemu TF stale się rozwija i zyskuje kolejnych ciekawych uczestników. Wśród przyjaciół festiwalu wskazać można także Tomasza Madeja, pasjonata tatuażu i muzealnika, z którym już nie raz współpracowaliśmy. Dzięki niemu, w tym roku odwiedzili nas mistrzowie wywodzącej z się z Azji, mistycznej techniki tatuowania Ajarn Matthieu wraz z Ajarn Rung. Ich obecność zaowocowała także wystawą fotografii Matthieu Duquenois „Sak Yan – magia tajskiego tatuażu” organizowaną we współpracy z warszawskim Muzeum Azji i Pacyfiku. Zainteresowanych tradycjami tatuowania w Azji Południowo-Wschodniej tatuażu w Azji po wystawie oprowadzał Tomasz Madej.

Co więcej, przestrzeń i udogodnienia EXPO pozwoliły także na zaplanowanie outdoorowej strefy relaksu na powierzchni przekraczającej 1000 m. kw. Rewelacyjna pogoda, która tradycyjnie wypadła na tattoofestowy weekend, sprawdziła się świetnie i bez problemu można było korzystać z atrakcji zorganizowanych na zewnątrz, bądź po prostu chillować przy setach DJ’skich, tworzonych między innymi przez DJ’a Bambusa, DJ El Mario, BC GANG$TEPPAZ oraz DJ BLEQ. Strefa ta obejmowała także stanowisko Balloon-Bike, gdzie można było zobaczyć jak od A-Z powstaje customowy rower albo dokonać drobnych napraw swojego miejskiego sprzętu. Dzięki zwiększonej powierzchni rozwinęliśmy, na niespotykaną do tej pory skalę, strefę cateringową,. Pojawiły się foodtrucki oferujące między innymi klasyczne hamburgery, meksykańską tortillę, naleśniki, dania kuchni hinduskiej czy frytki belgijskie, a także stanowiska gastronomiczne z domowymi pierogami czy wojskową grochówką. Chyba nikt nie był głodny i śmiało mógł zadowolić się szeroką ofertą naszych wystawców, zarówno mięsną i wegetariańską. Teren zewnętrzny wokół hali został wykorzystany na stworzenie nowatorskiej strefy graffiti, gdzie malować mogli nie tylko artyści street artu, grafficiarze, ale i najmłodsi uczestnicy festiwalu. Nieco surowy krajobraz na zewnątrz, z drzewami, których cień okazał się zbawienny w czerwcowym słońcu, z pomalowanymi w obłoki kominami pobliskiej Elektrociepłowni i przestrzeń, w której bez problemu odnaleźli się uczestnicy festiwalu, miał swój niepowtarzalny klimat. Imprezowa i luźna atmosfera na zewnątrz bilansowała się ze skupieniem i wytężoną pracą artystów wewnątrz hali. Na scenie festiwalowej odbyły się konkursy na najlepsze tatuaże, podczas których z pośród 350 prac jury wyłoniło te najlepsze aż w 11 kategoriach. Postawiliśmy na sprawdzonych jurorów Dagmarę, Sławka i Juniora, którzy przez lata wypracowali swój system weryfikacji i oceniania. W kategorii Modern Black Tattoo, tradycyjnie wsparł ich Tomasz Madej, a stałym, nowym członkiem gremium jurorów, reprezentującym młode pokolenie artystów został Szymon Gdowicz, któremu nowa rola bardzo przypadła do gustu. Przy Szymonie chciałabym się na chwilę zatrzymać, ponieważ jego zaangażowanie w tegoroczną edycję, za które bardzo mu dziękuję, pomogło także zrealizować pomysł, który od jakiegoś czasu chodził mi po głowie. Od teraz Tattoofest ma nowe logo, które powstało właśnie z udziałem Szymona. Jesteśmy dumni z tego, że festiwal wpisał się na stałe do kalendarza imprez w Krakowie. Jesteśmy dumni, że to właśnie tu udało nam się go stworzyć i rozwinąć i wiemy, że naszych artystów zachwyca i zachęca do przyjazdu już samo miasto. Często nawiązywaliśmy do historii, architektury i symboliki miasta w naszych plakatach. Symbolem, który pojawiał się na kilku z nich jest “K” w koronie, czyli monogram Kazimierza Wielkiego, który znajduje się między innymi na drzwiach katedry wawelskiej. Kształt ten w znacznie odświeżonej, nowoczesnej i uproszczonej formie graficznej od tego roku będzie pojawiał się stale jako element logo festiwalu. Poprosiliśmy artystów uczestniczących w tegorocznym wydarzeniu o stworzenie własnej wersji, która pokaże ich indywidualny styl. Odzew tatuatorów był naprawdę niesamowity! Przyłączyli się do akcji i zaprojektowali sporą liczbę indywidualnych K, które prezentowaliśmy na naszym fan page’u oraz stronie internetowej. Z pewnością, będziemy powtarzać tą akcję w przyszłości, ponieważ w rewelacyjny sposób pokazuje zdolności i różnorodność stylów. Dodatkowo, jedną atrakcji festiwalu, w którą zaangażowany był ten tatuator Kult Tattoo Fest, była specjalna galeria, równie specyficzna i nowoczesna jak projekt, z którego realizacji film prezentowaliśmy. Mam nadzieję, że o Aleatorium jeszcze będziecie mogli poczytać, ale powiem tylko, że połączenie action painting z tatuowaniem robi ogromne wrażenie. Znaczna powierzchnia w EXPO pozwoliła także na zorganizowanie strefy dla dzieciaków, gdzie pod okiem wykfalifikowanych opiekunów mogły spędzić czas na grach i zabawach, pomalować twarz albo wykonać tymczasowy tatuaż czy zrobić laurkę dla rodzica. Gratuluję dziewczynom odpowiedzialnym za Kids Zone mega kreatywności, profesjonalizmu i zaangażowania. Po raz pierwszy w rodzinnym mieście na imprezie pojawił się Butter Cut, znany z praktycznie wszystkich innym imprez tatuatorskich. Zadbali o nieskazitelny wygląd i dobre samopoczucie męskiej części publiczności. Płeć piękna miała okazję wziąć udział w sesji zdjęciowej Panna Tutli Putli. Przez jej studio fotograficzne przewinęło się sporo pięknych dziewczyn. Efekty jej pracy, w tym zjawiskową okładkę na miarę numeru podsumowującego jubileuszową edycję, możecie oglądać także w tym wydaniu. Jedną z drobniejszych atrakcji dla naszych zwiedzających był ponad 2 metrowy element logo festiwalu, na którym uczestnicy mogli się podpisać, by w ten sposób stworzyć tablicę pamiątkową tego niezwykłego wydarzenia. Zrobiliśmy się nieco sentymentalni przy tej edycji i chcieliśmy przypomnieć poprzednie naszym stałym uczestnikom oraz pokazać tym nowym, jak bawiliśmy się przed laty. Już samo tworzenie galerii zdjęć z minionych wydarzeń było niesamowitą sentymentalną podróżą, przywołującą wiele wspomnień, nie zabrakło też zdjęć naszych artystów sprzed kilku dobrych lat. Pewnie sporo osób mogło znaleźć siebie na zgromadzonych zdjęciach. Tegoroczna edycja TF nie mogła odbyć się oczywiście bez udziału Saskiego i Banana-Ink. Jego obecność to nie tylko gwarancja elementu edukacyjnego na każdej tatuatorskiej imprezie, ale też dodatkowa atrakcja dla zwiedzających. Z tego, co wiem, w tym roku padł rekord, jeśli chodzi o ilości wytatuowanych podczas konwentów bananów.

Atrakcje sceniczne w tym roku zarówno w sobotę i niedzielę rozpoczęliśmy w południe od charakterystycznego dla Krakowa hejnału, który rozbrzmiewa z Wieży Mariackiej. Stało się to naszą tradycją od pierwszej edycji. Dla uczczenia tej jubileuszowej zaprosiliśmy hejnalistę, Starszego Ogniomistrza Zbigniewa Ojczyka, dzięki czemu po raz pierwszy można było usłyszeć go na żywo. Tegoroczną edycję Tattoofestu poprowadzi tradycyjnie Dominik Mądrachowski w niecodziennym duecie z Karoliną Duszkiewicz. Dominik to stały konferansjer najlepszych, polskich konwencji tatuażu oraz menadżer warszawskiego studia „Juniorink”. Karolina zadebiutowała na naszej scenie jako prowadząca, która odpowiadał też za przekazywanie informacji naszym zagranicznym gościom. Spisała się wprost rewelacyjnie! Widać w przypadku obydwojga prowadzących, prywatnie wokalistki i muzyka, że scena jest ich żywiołem i świetnie się na niej odnajdują. W tym roku, zwiedzający mogli podziwiać elektryzujący performance akrobacji na szarfie w wykonaniu Ani Węklar, podwieszonej 8 metrów nad sceną, czy podobny pod względem atmosfery taniec butoh w wykonaniu japońskiej performerki Sany, którą mieliśmy już szansę podziwiać na naszej scenie. Gwoździem programu okazał się pełen seksapilu, energiczny pokaz pole battle w wykonaniu Fly Art Pole Dance Studio z Krakowa, który zgromadził największe tłumy. Dziewczyny tradycyjnie zorganizowały także mały pokaz w niedzielę, podczas którego już w swobodniejszej atmosferze można było nauczyć się kilku trików, bądź popytać o technikę ich wykonania. W niedzielę scenę dodatkowo oddaliśmy członkom Krakowskiego Klubu Kendo, którzy zaprezentowali widowiskową tradycyjną „szermierkę” samurajów. Jak co roku przygotowaliśmy także konkursy z nagrodami dla publiczności oraz tatuatorskie art fusion. Wykorzystywaliśmy kiedyś buty Vansa, manekiny, tradycyjne płótno, silikonowe dłonie, tym razem w ręce tatuatorów oddaliśmy drewniane litery składające się na napis Tattoofest. Artyści (jakim pewnie ze względu na geny w przyszłości będzie też mały Kajetan, który zasiadł z nimi do tego zadania) zajęli się poszczególnymi literami. Efekty ich pracy nie tylko można było podziwiać na miejscu, ale też zabrać ze sobą, dokonując zakupu, by wesprzeć śląskie domy dziecka w akcji organizowanej przy okazji uczestnictwa Pana Żuka w Złombolu 2015 (o tej imprezie na pewno jeszcze przeczytacie). Po zakończeniu części tatuatorskiej pierwszego dnia, jubileuszową edycję festiwalu uświetnili koncertami Metrowy, który pojawił się na naszej scenie wraz z Fankatak, dając niezwykle żywiołowy koncert. Główna gwiazdą wieczoru był legendarny polski MC Fokus, znany z takich składów jak Paktofonika czy Pokahontaz, który tym razem wspierany przed DJ WBK zaprezentował swój solowy materiał.

Wszystkie te zabiegi organizacyjne pozwoliły na znaczne zwiększenie frekwencji, na co wskazywało już rekordowe 8,5 tysiąca osób zapisanych na wydarzeniu na Facebooku. Wśród nowych uczestników dało się słyszeć, że nabrali ochoty, by ozdobić swoje ciało i zaczerpnęli sporo inspiracji, a stali bywalcy byli zachwyceni nową odsłoną i lokalizacją festiwalu. Bardzo ważne są dla mnie głosy wystawców i zaproszonych gości, którzy wielokrotnie podkreślali, że klimatyzowane i przestronne wnętrza EXPO pod kątem komfortu pracy nie mają sobie równych. Zmiana lokalizacji to ogromny krok w kierunku rozwoju festiwalu. Zniknęły wszelkie obawy związane z nowym miejscem. My musieliśmy się nauczyć jak pracować w EXPO, a tamtejsza ekipa, jaka jest specyfika naszej imprezy. Następnym razem z pewnością będzie łatwiej i oby największym problemem było, jakiego typu atrakcje dla Was jeszcze dołożyć. Przestrzeń, oddech podyktowany zmianą i powiew nowoczesności na nowo rozbudziły nasze ambicje.

Ola

Bardzo dziękuję wszystkim osobom, które w tym roku pomagały mi w organizacji Tattoofestu. Jeszcze raz kieruję podziękowania w stronę naszych artystów i wystawców, jurorów, sponsorów i partnerów oraz zwiedzających. Motywujecie nas, żeby się rozwijać
i starać się jeszcze bardziej.

 

ARTYŚCI 2015

INNI WYSTAWCY

WYNIKI KONKURSÓW TATUATORSKICH

K’2015

GOŚCIE I ATRAKCJE


PARTNERZY

 

EnglishPoland